Wycieczka do Krakowa

30 maja pojechaliśmy na długo oczekiwaną przez nas wycieczkę do Krakowa. Plan zwiedzania był naprawdę intensywny, co najbardziej na koniec dnia odczuły nasze nogi 🙂 Wizytę w Krakowie rozpoczęliśmy od Wawelu, obejrzeliśmy wnętrza Katedry, Groby Królewskie, Dzwon Zygmunta z obowiązkowym dotknięciem „serca” dzwonu lewą ręką – co według legendy gwarantuje szczęście oraz dziedziniec Zamku Królewskiego. Następnie udaliśmy się do Smoczej Jamy, w której panujący chłód okazał się zbawienny, ponieważ upał tego dnia był bardzo duży. Mało kto chciał ją opuścić, ale skusił nas do wyjścia odgłos ziejącego ogniem Smoka. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i … za pozwoleniem Pani Moniki rozbiegliśmy się po okolicznych kramach w celu nabycia pamiątek, mniej lub bardziej związanych z Krakowem 🙂 Następnie wyruszyliśmy do ścisłego centrum miasta i przez Planty i  ul. Franciszkańską dotarliśmy w końcu do McDonalda, podobno zanim tam dotarliśmy unosiły się nad nami wyraźne jęki w stylu: „kiedy będzie McDonald!!!????” – ale my tego jakoś nie słyszeliśmy więc nie potwierdzamy  😉
Posileni i lekko wypoczęci ruszyliśmy dalej: oglądając Rynek, Pomnik Adama Mickiewicza, Kościół Mariacki i Barbakan. O tym jak byliśmy zmęczeni świadczyć mogą zdjęcia, nas czekających na autokar, który zawiezie nas do Zoo, na których wyglądaliśmy jak „lekko przekręceni przez maszynkę”.  Ale droga do Zoo lekko nas orzeźwiła oraz to, że słońce zakryły chmury burzowe. Było małe ryzyko, że zmokniemy, ale pogoda nam sprzyjała. Wizyta w ogrodzie zoologicznym był kojąca: „przywitały” nas dumne flamingi, sztuczkami popisywały się pingwiny i małpy, witały nas dumne żyrafy, lwy, tygrysy, pantery, rysie, słonie i inne. W małym zoo urzekła nas czarna świnka z małymi prosiaczkami, kucyk, świnki morskie, króliki. A żegnał nas paw, który swobodnie chodził sobie alejkami i specjalnie dla nas rozwinął swój piękny ogon.
Kraków pożegnał nas burzą i ulewnym deszczem, ale to nie było ważne bo zmęczeni ale szczęśliwi i pełni wrażeń siedzieliśmy już w autokarze w drodze powrotnej do Kielc, do domów.

Komentarze

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *